Do czasu zaktualizowania nowej strony tutaj możesz przejść do poprzedniej wersji

 
  Strona główna
  nowości
  Ludzie lotnictwa
  Z życia lotnisk
  Firmy Lotnicze na Podbeskidziu
  Lotnictwo Wojskowe
  Pokazy Lotnicze
  Muzea lotnicze
  Spadochroniarstwo
  Modelarstwo
  Balony
  Paralotnie
  Lotniarstwo
  Szybownictwo
  Śmigłowce
  Samoloty
  Lotniska
  Odeszli od nas
  Mała Encyklopedia Lotnicza 1938 rok
Sonda
Ulubione tematy :
:: lotnictwo
:: architektura miast
:: przemysł
:: zabytki
:: przyroda
:: dziennik gorgola
:: reportaże
:: inne

Zdjęcie tygodnia


powiększ

Dziennik Gorgola


Dzień 7 - jak hartowała się stal...

Dzień 6 - wspomnienia Bożeny G. o Jacku Lechu

Dzień 5 - jak powstał ULM Moskito

Reklama


   
 
 
Google
Pokaż artykuły w tej kategorii

Zdzisław Bednarczuk w klubie 1000 km. 22.06.2010r.

Pozwoliłem sobie przedstawić gorący tekst Zdzisława Bednarczuka, napisany po wspaniałym 1000 kilometrowym locie:
Po dłuższym ochłonięciu chciałbym się podzielić info z mojego lotu. Z
Bielska do Częstochowy wyjechałem o godz.6 rano, ażeby po dotarciu na
miejsce o godz 8 natychmiast przystąpić w miejscu startu do montażu mojego
Ventusa 2cT. Przy pomocy miejscowego kolegi poskładałem ptaszka, zalałem
wodą z baniaków przywiezioną z Bielska / tak na obcych lotniskach najlepiej
być niezależnym / zadeklarowałem trasę przygotowaną dzień wcześniej, pomogłem
wyciągnąć holówkę, uzgodniłem z miejscowymi start i warunki przewidywane na
dzisiaj i o 9 15 nastąpił start zespołu. Pomny moich wcześniejszych
doświadczeń, że należy się w ciemno holować bo przecież hol na 1000m trwa
15min póżniej lot na 30km trasy kolejnych 15min i w tym czasie jeżeli
jeszcze nie wystapi termika to nic z długiego przelotu.Start o godz 10,czy
póżniej odbiera szanse na 1000km. Zawsze, a bylo tych prób przynajmniej 8-10
analizy SAT-24, NATO, ICM pozwalały mi przygotować się logistycznie czyli
wybrać 2 warianty trasy-nie trzeba więcej, ażeby nie dostać kręćka przed
lotem który wybrać, umówić się z holownikiem na godz 9, odłożyc sprawy
zawodowe, czy prywatne na póżniej bo przecież dla szybownika TEN DZIEŃ jest
NAJWAŻNIEJSZY !
Pragnę nadmienić, że już o 8 30 niebo nad Czestochową od południowej strony
zaczęło pokrywać się Cu, a już o 9 usiane było szlakami na kierunku NE-E
gdzie zamierzałem lecieć i już wiedziałem, że to jest ten dzień.Ten wariant
trasy Rudniki-Lublin-353 Rzerzeczyce-Zamość-Rudniki wybrałem ze względu na
szlaki które na tym kierunku miały się układać. Podstawy o tej godzinie
były na 700m tak, że hol na 1000m był nad Cu. Po wyczepieniu i odpaleniu
silnika dla jego zaakcentowania natychmiast poleciałem na trase z 1000m
linia startu 1km. Pierwsze noszenia, a leciałem pod szlakiem który jeszcze
nie pracował napotkałem na 20-25km i było ok 1m/sek po wycentrowaniu
1,5m/sek. Zostawiłem i poleciałem dalej gdzie na 30km było już
2,5m/sek. Dalej lot przebiegał książkowo maksymalnie po prostej niewielkie
dokrętki podnosząca się podstawa przeskakiwanie na inny szlak, który lepiej
pasuje do trasy przyglądaniu się martwym jeszcze lotniskom Kielce póżniej
o 11 30 ciągnące szybowce na start w Lublinie, ja miełem już 220km. Po
punkcie Radawiec z wiatrem 15km/godz to już była jazda więcej Cu może
bardziej rozlane spadłem na 600m i mam 3,5m/sek sufit i do przodu. Po
kolejnym punkcie zwrotnym niedaleko Częstochowy znowu pod wiatr pod tymi
samymi szlakami. Prędkość niezła 110km/godz i tak do Kielc i koniec super
jazdy. Szlaki rozlazłe nie wiadomo gdzie nosi coraz niżej, ale mam na
pocieszenie 3m/sek sufit i do przodu. Nad Sandomierzem tragiczny widok
zalanych miejscowości, póżniej martwe lotniczo lotnisko w Stalowej Woli i
coraz gorzej. KRYZYS. Lasy nie noszą trzeba patrzeć za polem do lądowania i
juz nie po chmurach, ale po ziemi szukam termicznych miejsc ręka na
zaworach z wodą, ale wiem, że jak zleję to mam z głowy 1000km i mam nad
polaną z piachem pomiędzy lasami 3,5m/sek i sufit aż błogo było osiągnąć
1800m. Zamość jakiś Juniorek na termice w słabych noszeniach, a tu czas goni
żeby zdążyć a tu chmur coraz mniej może 2/8 Cu za Wisłą musze odbić w
prawo / bo po kresce bezchmurna / od trasy żeby nie spaść za nisko i zaczęło
się człapanie. Wodę po trochę zlewam, chmury w wałki porozciągane nie
wiadomo gdzie nosi jeszcze szukam 2m/sek, ale przyjdzie mi się cieszyć z
1,5m/sek, muchołapki często pracują. Jeszcze bardziej w prawo od trasy gdzie
są chmury a tu jeszcze 150km do domu. Wiatr na szczęście pcha, woda poszła
już cała szkoda będzie znowu zakończyć na 920km. Mam słabe, ale jest
0,5m/sek bez wody Ventus 80km/godz w krążeniu już lepiej idzie do góry i
co za szczęście robi się 1 póżniej 1,5m/sek kłaki na 1600m i brakuje tylko
300m. Jeszcze bardziej w prawo od trasy gdzie jeszcze są rozlane
chmury - niech mi nikt nie mówi że widział Cu o 19 godzinie - one nie
noszą. Kombinuję, szukam w prawo w lewo następna chmura, nie zależy mi na
prędkości tylko te 300m GDZIE. Przeleciałem z wiatrem kolejne kilometry w
ZERZE a zero z wiatrem to zmniejsza się na 260m niedolot no to już jadę
przynajmniej będę miał 950km bo jeszcze trzeba 200m na odpalenie
silnika. Spokój cisza i mam do 0,5m/sek 60km dokręcam brakuje jeszcze
30m, ale już idę bo przedemną jakieś rozmyjce. Podtrzymuje i jest na plusie
30m. Cały lot do 600km jazda pośpiech kolejne 200km odpuszczenie póżniej
szukanie zer - typowa polska termika dużo czasu na przemyślenia. Henio
Muszczyński w 1980r na Jantarze 2b póżniej w 1990 Janusz Centka na
ASH-25, Staszek Zientek na DG-600/17m I TERAZ JA. Pełnia szczęścia można
nawet przekosiaczyć tylko wody brakuje na efekt. Prędkość się nie liczy,
jestem w domu zamknąłem trase jestem w KLUBIE 1000km. Zapraszam następnych
niesamowite wrażenie nawet teraz jak piszę łzy stają w oczach, że tyle
trudu - opłaciło się.
Gorące podziękowania kolegom z Częstochowy która to załoga nadaje się w
pełni do wyczynowego latania - warto tam jechać. Hol po tym locie gratis
szampan z Prezesem AP Włodkiem Skalikiem opowiadania radość. Dziękuję
wszystkim kolegom za gratulacje dyskusji z anonimami nie podejmuje. No i co
dalej jak króliczek już schwytany. Czy 1250km jest do zrobienia, a może 1000
po trójkącie...

Zdzisław Bednarczuk

Zdzichu ! Przyjmij gratulacje od sąsiada z drugiej - wschodniej strony lotniska w Aleksandrowicach.
Pozdrawiam

wg gorgol

Linki do artykułów w temacie:

http://www.gorpol.pl/?site=80&artykul=432
www.aeroklub-czestochowa.org.pl


Zdzisław Bednarczuk w klubie 1000 km. 22.06.2010r.

powiększ

powiększ

Losowe zdjęcia


powiększ

powiększ

powiększ

powiększ

powiększ

powiększ

Imprezy lotnicze


VII Piknik Lotniczy Euroregionu Beskidy 4 i 5 września 2010r.

Śląski Lotniczy Festyn Służb Mundurowych - Katowice Lotnisko Muchowiec 28 sierpnia 2010r.

Piknik Lotniczy na Żarze w Międzybrodziu Żywieckim 28 i 29 sierpień 2010r.

Księga gości

Zobacz księgę | Dodaj wpis
Re: Piknik Lotniczy 2010
Zamieszczę oczywiście, ale w miarę wolnego czasu.

Piknik Lotniczy 2010
Panie Wojtku zamieści Pan jeszcze jakieś fotki z pikniku?

Diana
Jak ktoś się wszystkiego boi to nic nie zrobi, twardym ...

Reklama