Bielsko tatry
 
  Strona główna
  nowości
  Pokazy Lotnicze
  Muzea lotnicze
  Katastrofy
  Wydarzenia
  Ludzie lotnictwa
  Z życia lotnisk
  Firmy Lotnicze na Podbeskidziu
  Ratownictwo lotnicze
  Lotnictwo Wojskowe
  Lotniska
  Samoloty
  Szybownictwo
  Śmigłowce
  Spadochroniarstwo
  Lotniarstwo
  Paralotnie
  Balony
  Modelarstwo
  Konstruktorzy SZD
  Kronika Aeroklubu Bielsko-Bialskiego 1945-1965 rok
  Historia Lotnictwa
  Mała Encyklopedia Lotnicza 1938 rok
  Odeszli od nas
  Okiem Karykaturzysty
Sonda
Ulubione tematy :
:: lotnictwo
:: architektura miast
:: przemysł
:: zabytki
:: przyroda
:: dziennik gorgola
:: reportaże
:: inne

Zdjęcie tygodnia


powiększ

Dziennik Gorgola


Dzień 10 - pierwszomajowy koncert gitarowy ! Czyli jak pokopał mnie prąd.

Dzień 11 - moje Aleksandrowice

Dzień 9 - Zbójnik Jakubek i spotkanie integracyjne w Krynicy.

Reklama


   
 
 
Google
Pokaż artykuły w tej kategorii

Krzysztof CWYNAR z Bliznego buduje replikę samolotu z czasów I wojny światowej 15.06.2014

Po polskim niebie we francuskim myśliwcu
Z lotnictwem związał się w 10 roku życia. Zaczął wtedy samodzielnie sklejać modele samolotów, których w przeciągu kilku lat wykonał dziesiątki. Brakowało profesjonalnej modelarni, więc należało wykazać się pomysłowością w przystosowywaniu pomieszczeń spełniających odpowiednie warunki. Wyzwaniu sprostał i rozwijał lotnicze zainteresowania. Poszedł do szkoły średniej w Mielcu kształcącej przyszłych mechaników i specjalistów od budowy płatowców, zdawał do Wyższej Szkoły Lotniczej w Dęblinie, latał na motolotni, uzyskał licencję pilota, zbudował swój ultralekki samolot, kupił łąkę w Starej Wsi i urządził na niej lądowisko wyposażone w hangar, a teraz tworzy replikę francuskiego myśliwca z I wojny światowej. Słowem Krzysztof Cwynar znalazł sposób na życie. Stało się nim lotnictwo.

Romantyka latania
- Ubrać czapkę pilotkę, okulary i szalik. Wyposażyć się w atrybuty pilota z początku XX wieku, wsiąść do Nieuporta 11 i wzbić się w powietrze. Przenieść się na chwilę w tamte, romantyczne dla lotnictwa, czasy. To cel, który przyświeca mi od 3 lat. Od kiedy pomyślałem, że warto byłoby zbudować replikę samolotu, mającego udział w rozwoju lotnictwa wojskowego. Cieszę się, że realizacja zamierzenia jest coraz bliższa. Być może jesienią nastąpi finalizacja przedsięwzięcia – mówi Krzysztof Cwynar. Decyzja o rekonstrukcji maszyny, to efekt zainteresowania historią I i II wojny światowej, których dzieje, przede wszystkim w aspekcie wojskowym i lotniczym, zgłębia Pan Krzysztof od wielu już lat. Wybór Nieuporta 11 nie był przypadkowy. Konstruktorzy francuskiego dwupłatowego samolotu stanęli bowiem w 1915 roku przed sporym wyzwaniem. Mieli wszak za zadanie zbudować myśliwca skutecznie walczącego z niemieckim Fokkerem, dominującym w tym czasie na niebie. Pierwsze Nieuporty 11 trafiły na front w styczniu 1916 roku, a od lutego tamtego roku uczestniczyły w walkach pod Verdun. Znalazły się na wyposażeniu armii francuskiej, brytyjskiej, holenderskiej, belgijskiej, rosyjskiej i włoskiej. – Konstrukcja była udana, lubiana przez pilotów. Oryginał wykonany został z drewna i pokryty płótnem. U mnie płótno przykryje rury aluminiowe i będzie zaledwie o 12 procent mniejszy od pierwowzoru – podkreśla pilot z Bliznego. Replika Nieuporta 11, która po raz pierwszy powinna wystartować jesienią z lądowiska w Starej Wsi, weźmie najprawdopodobniej udział w uroczystych obchodach 100 rocznicy wybuchu I wojny światowej organizowanych za 2 lata między innymi przez Muzeum Lotnictwa w Krakowie. Maszynie towarzyszyć będą Nieuporty 17, 24 bis oraz 12. Tego ostatniego „odtwarza” Krzysztof Kundzierewicz w Starej Wsi.

Drugi samolot
To nie pierwsze doświadczenie Krzysztofa Cwynara w budowaniu samolotu. W 2000 roku rozpoczął prace nad ultralekkim samolotem, stanowiącym kolejny etap jego lotniczej pasji. – Został skonstruowany przez Grzegorza Peszkę. On kierował, a ja budowałem. Trwało to 4,5 roku. W 2005 roku maszyna, nazwana GP-5, od pierwszych liter imienia i nazwiska konstruktora, była gotowa do lotu. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty, bo z samolotu jestem bardzo zadowolony. Latamy nim z żoną turystycznie lub na spotkania z innymi pasjonatami lotnictwa. To środowisko zżyte, ale rozproszone po różnych częściach kraju. Samolot zatem ułatwia podtrzymywanie kontaktów i przyspiesza dotarcie na miejsce. Najdalej lecieliśmy nim do Czech, gdzie zresztą uzyskałem licencję pilota – opowiada Krzysztof Cwynar, który kiedyś planował cwynar1zawodowo związać się z pilotażem. Po maturze w mieleckim technikum złożył podanie do Wyższej Szkoły Lotniczej w Dęblinie. – Dostanie się tam byłoby w pewnym sensie ukoronowaniem młodzieńczych marzeń, w których lotnictwo zdecydowanie wypierało inne plany. Pewnie się czułem w technicznej obsłudze samolotów, nie bałem się też usiąść za sterami. Po prostu chciałem być zawodowym pilotem – twierdzi. 10 kandydatów na 1 miejsce sprawiło, że rekrutacyjne sito odsiewało na każdym etapie dużą liczbę starających się o przyjęcie do szkoły. Pierwszym wyzwaniem była komisja lekarska. – Z zasady zdrowie kandydata nie miało budzić najmniejszych wątpliwości. Badano więc wnikliwie i wybadano mi krzywą przegrodę nosową. Fakt ten wyeliminował mnie z egzaminów wstępnych i ze szkołą w Dęblinie należało się z ciężkim sercem pożegnać – wspomina Pan Krzysztof. Odbył 2-letnią zasadniczą służbę wojskową. Po wyjściu do cywila pracował w kilku firmach jako mechanik, aż w końcu założył własny warsztat. Obecnie specjalizuje się w produkcji elementów elektroniki lotniczej. – Po nieudanej próbie dostania się do szkoły w Dęblinie na jakiś czas „zawiesiłem” lotniczą pasję. Zająłem się przede wszystkim zarabianiem na życie w branży mechanicznej, w której również czułem się dobrze. Ciągnęło jednak wilka do lasu, więc zacząłem latać na paralotni. Spędziłem na niej 10 lat, a później postanowiłem na całego wrócić do lotnictwa – mówi Krzysztof Cwynar.

Lotnicze tradycje
Dalszymi krewnymi dziadka Krzysztofa Cwynara byli piloci Michał i Stanisław Cwynarowie z Orzechówki. Michał Cwynar, urodzony w 1915 roku był pilotem Dywizjonu 315 i dowódcą Dywizjonu 316. W 1933 roku, w wieku 18 lat, poszedł do Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich w Bydgoszczy. Ślady miał już przetarte przez brata Stanisława, który na własną prośbę z Gwardii Marszałka Józefa Piłsudskiego przeniósł się do lotnictwa wojskowego i ukończył kurs pilotażu w Dęblinie. Stanisław był wykładowcą nawigacji w Oficerskiej Szkole Lotnictwa, a następnie dowodził pierwszym plutonem w 33 Eskadrze Towarzyszącej. Szefował też Aeroklubowi Warszawskiemu oraz 214 eskadrze bombowej. Po ukończeniu szkoły w Bydgoszczy oraz Wyższej Szkoły Pilotażu w Grudziądzu w 1937 roku Michał Cwynar przydzielony został do eskadry myśliwskiej. Rozpoczęły się przygotowania do wojny. Od maja do grudnia latał w ekipie patrolującej fortyfikacje obronne na wschodniej granicy. W połowie 1939 roku patrolował granicę państwa, ponieważ niemieckie Ju 88, Heinkele 111, czy Messerschmitty 110, przeprowadzały loty rozpoznawcze. 1 września Niemcy zaatakowali Polskę. Jak pisał we „Wspomnieniach…” walka była nierówna. Messerschmitty były o około 100 km/h szybsze od polskich PZL P. 11. Swój kunszt pilota pokazał już w pierwszym dniu wojny, zestrzelając Ju 87. Wojenne losy rzuciły następnie Michała Cwynara do Rumunii, skąd statkiem dopłynął do Bejrutu, a później do Marsylii i bazy lotniczej Istres. Jego wojenny szlak wiódł przez: Lyon, Le Luc, Algier, Casablancę, Gibraltar, Liverpool, Glasgow. Trafił do 315 Dywizjonu Myśliwskiego. Wraz z innymi pilotami bronił przed Niemcami portu w Liverpoolu oraz zabezpieczał konwoje na Morzu Irlandzkim. W czasie walk w Wielkiej Brytanii odniósł spektakularne sukcesy. Zestrzelił niemieckie samoloty, imponował odwagą i przygotowaniem pilotażu. Unikał jednocześnie niebezpiecznej brawury. – Kochałem akrobacje, „wygłupiać” się po niebie. Na przykład na Mustangu, aby wykonać wznosząc trzy wolne beczki, trzeba było na pełnych obrotach silnika osiągnąć szybkość 480-500 km/h. Lecz nigdy nie pikowałem na pełnych obrotach. Nie ma mowy - wyznaje w swojej książce. Michał Cwynar zamieszkał w szkockim Dumfries. Założył tam zakład tapicerki samochodowej i przez kilkadziesiąt lat działalności bardzo dobrze prosperował. Zmarł w 2008 roku, a część oszczędności przekazał dla szkoły w Orzechówce.

Plany na przyszłość
Choć to dla Krzysztofa Cwynara rodzina dalsza, ma do czego nawiązywać i co kontynuować. Dlatego nie zamierza poprzestawać na budowie dwóch samolotów. Ma już plany na kolejną rekonstrukcję, tym razem związaną z historią II wojny światowej. Być może uda się zbudować replikę angielskiego samolotu szkolnego Tiger Moth. Próbujemy ponadto zorganizować grupę, która zbudowałaby replikę przedwojennego samolotu szkoleniowego PWS-26. Jego jedyny egzemplarz znajduje się w Muzeum Lotnictwa w Krakowie – oznajmia Pan Krzysztof.

Sebastian Czech

Źródło:
http://www.powiatbrzozow.pl

Ps. Nie mam lepszych zdjęć Newporta 11 i pana Krzysztofa Cwynara. Proszę o pomoc w temacie.


Krzysztof CWYNAR z Bliznego buduje replikę samolotu z czasów I wojny światowej 15.06.2014

powiększ

powiększ

Losowe zdjęcia


powiększ

powiększ

powiększ

powiększ

powiększ

powiększ

Imprezy lotnicze


26 Mistrzostwa Bielska w gimnastyce sportowej. 2019.03.08

Złap Bakcyla - spotkanie z mistrzami Narciarstwa

X NOWOTARSKI PIKNIK LOTNICZY 7-8. 07.2018